O autorze
Od 26 lat pisze o samochodach, nie tylko w Polsce, ale także w kilkunastu innych krajach - w tym we Włoszech, Wielkiej Brytanii, Rumunii, Grecji, USA i RPA. Redaktor naczelny miesięcznika Motor Hobby, redaktor naczelny tygodnika Motor, twórca miesięcznika Moto Magazyn, pierwszy redaktor naczelny polskiej edycji miesięcznika TopGear, redaktor naczelny kwartalnika Ramp. Jedyny Polak, który publikował w oficjalnym miesięczniku właścicieli samochodów Bugatti "Ettore". Jedyny wschodnioeuropejski dziennikarz, który na legendarnym Festiwalu Prędkości w Goodwood występował przez 5 lat jako kierowca fabryczny. Pierwszy Polak, który startował w wyścigu Le Mans Classic. Jeździ samochodami, którymi nie jeździ nikt.

TRZEBA BYŁO TAK OD RAZU...

Mini Cooper JCW
Mini Cooper JCW PRF
Pierwsze dwie generacje Mini produkowanego przez BMW w najmocniejszych wersjach rozczarowały mnie. Mało sztywne nadwozie stanowiło kiepską bazę dla zawieszenia...

Cóż z tego, że z tyłu zastosowano kosztowne aluminiowe zawieszenie niezależne, gdy ono prawie wcale się nie uginało? Auto spisywało się naprawdę dobrze tylko na idealnie gładkim asfalcie, na nierównościach jego karoseria, obdarzona zbyt małą sztywnością skrętną, irytowała niepomiernie.

Nie lubię rozczarowań, do nowego Mini Coopera John Cooper Works wsiadłem więc bez założeń wstępnych. Nie jeździłem dotąd Mini z najświeższego pokolenia, tym bardziej byłem więc ciekaw, co się zmieniło. Wnętrze nie zaskoczyło mnie, do retropastiszu przywykłem, liczy się dla mnie funkcjonalność i to, czy osobnik w podeszłym wieku potrafi nauczyć się korzystania ze sprzętu bez instrukcji obsługi.

To wszystko jednak jest mało ważne, gdy trzeba jechać, układ napędowy do tego bowiem zachęca - 2-litrowy silnik turbo o mocy 231 KM i przekładnia automatyczna z łopatkami przy kierownicy i dźwignią biegów, która w trybie manualnym porusza się w prawidłowych kierunkach. Brzmi też nieźle, rozpędza się żwawo, a internetowa krytyka skrzyni biegów tylko mnie rozśmiesza. Częsta i szybka zmiana biegów potrzebna bywa dla poprawy samopoczucia, a na torze - po prostu trzeba jechać wszystko o jeden bieg wyżej, a moment obrotowy z silnika (320 Nm) da sobie radę.

I teraz najważniejsze: nadwozie wreszcie jest takie, jakie powinno być od początku! Sztywne jak blok betonu, wreszcie pozwoliło na przyzwoitą kalibrację zawieszenia. Mini JCW wreszcie pracuje na nierównościach, nie traci skuteczności ani precyzji na śliskiej nawierzchni i nierównej drodze. Objawienie! Częścią składową tegoż jest fantastyczna reakcja na ruch kierownicy w pierwszej fazie skrętu, odczuwalna tak, jakby niewidzialna stopa robiła nam "trail braking", by przód wozu chętniej wpasowywał się w łuk. Mega.

Konkluzja? Jeśli kiedykolwiek chcieliście mieć bardzo szybkie Mini, dopiero to najnowsze warto kupić. Amen.
Trwa ładowanie komentarzy...