O autorze
Od 26 lat pisze o samochodach, nie tylko w Polsce, ale także w kilkunastu innych krajach - w tym we Włoszech, Wielkiej Brytanii, Rumunii, Grecji, USA i RPA. Redaktor naczelny miesięcznika Motor Hobby, redaktor naczelny tygodnika Motor, twórca miesięcznika Moto Magazyn, pierwszy redaktor naczelny polskiej edycji miesięcznika TopGear, redaktor naczelny kwartalnika Ramp. Jedyny Polak, który publikował w oficjalnym miesięczniku właścicieli samochodów Bugatti "Ettore". Jedyny wschodnioeuropejski dziennikarz, który na legendarnym Festiwalu Prędkości w Goodwood występował przez 5 lat jako kierowca fabryczny. Pierwszy Polak, który startował w wyścigu Le Mans Classic. Jeździ samochodami, którymi nie jeździ nikt.

LATAJĄCA KOLEKCJA

Bristol F2B Fighter. Samolot, który pokazał swoją skuteczność podczas pierwszej wojny światowej, a u nas zasłużył się podczas obrony wolnej Polski przed bolszewikami.
Bristol F2B Fighter. Samolot, który pokazał swoją skuteczność podczas pierwszej wojny światowej, a u nas zasłużył się podczas obrony wolnej Polski przed bolszewikami. Piotr R Frankowski
Całkiem niedaleko od geograficznego centrum Anglii znajduje się wyjątkowe miejsce: majątek rodziny Shuttleworth w Old Warden. Wspaniała rezydencja, wyjątkowy Ogród Szwajcarski, a przede wszystkim jedyna w swoim rodzaju kolekcja zabytkowych samolotów, nierzadko ponadstuletnich, które są bez wyjątku nadal zdolne do lotu.

Richard Ormonde Shuttleworth urodził się 16 lipca 1909 roku w majątku Old Warden. Po ojcu, który zmarł, gdy chłopiec miał dwa lata, odziedziczył nie tylko sporo ziemi w hrabstwie Bedfordshire i spore zasoby finansowe, ale także czarującą osobowość, męską urodę i niezwykle bystry umysł.

Fascynowała go mechanika i jeszcze podczas swojego życia stworzył zalążek tego, co dziś nazywa się The Shuttleworth Collection, zbierając środki transportu od bicykla do jednopłatowego samolotu konstrukcji Bleriota. Nauka w Eton College nudziła go, trafił potem, jak ojciec, do akademii wojskowej w Sandhurst. Chciał zaciągnąć się do RAF, Królewskich Sił Powietrznych, ale uznano, że w wieku 23 lat jest "za stary". Służył więc w kawalerii i, ulegając bakcylowi współzawodnictwa, startował w rozmaitych zawodach hippicznych.

Zaczął kolekcjonować zabytkowe samochody, startując nimi w dorocznym London to Brighton Run, zazwyczaj w towarzystwie matki. Od 1931 zaś roku, posiłkując się nieograniczonym wręcz majątkiem, zajął się wyścigami samochodowymi. Kupił kilka samochodów, w tym Alfy Romeo i Bugatti, i radził sobie naprawdę dobrze. Szczytowym punktem jego kariery było zwycięstwo w Międzynarodowym Grand Prix na torze w Donington Park 5 października 1935 roku. Kariera Richarda w wyścigach raptownie dobiegła końca, gdy uległ straszliwemu wypadkowi podczas Grand Prix Południowej Afryki w styczniu następnego roku. Lekarze byli pewni, że nie przeżyje, ale po trzech miesiącach pożeglował z powrotem do Anglii.

Jak często bywało w owych czasach, samochodowej pasji towarzyszyła pasja lotnicza. Pierwszy lot samolotem de Havilland Moth pan Shuttleworth odbył w 1927 i niedługo potem zdobył licencję, kupując sobie własny samolot jeszcze przed egzaminem. Nim minął rok, wraz z kumplem nazwiskiem George Stead, lecąc parą malutkich samolocików Comper Swift (samolot taki jak Richarda, w stanie gotowym do lotu, naturalnie, znajduje się do dziś w kolekcji jego imienia), udał się do... Indii. Przelecieli 6000 mil tylko po to, by wziąć udział w wyścigu lotniczym o puchar wicekróla Indii...

Po powrocie założył w parku na terenie majątku Old Warden własne lotnisko i zaczął skupować samoloty z początków historii awiacji, zaczął od Bleriota i Deperdussina. Bleriot przez niego kupiony lata do dziś, i jest to najstarszy nadal latający samolot na świecie - zbudowano go bowiem w 1909 roku. Gdy na horyzoncie zaczęły zbierać się ciemne chmury, zwiastujące zbliżanie się drugiej wojny światowej, Richard znów zaoferował swoje usługi lotnictwu wojskowemu. Grzecznie mu odmówiono, ale zaproszono do ochotniczej rezerwy - dzięki wstawiennictwu kolegi, który docenił jego 1000 wylatanych godzin, trafił do specjalnej jednostki, gdzie badano przyczyny wypadków lotniczych. Niestety podczas szkolenia poprzedzającego tę pracę Richard Ormond Shuttleworth zginął w wypadku podczas lotu samolotem Fairey Battle. Był 2 sierpnia 1940 roku.

Po śmierci syna matka założyła fundację jego imienia, która od 1946 roku prowadzi na terenie posiadłości Agricultural College, a od 1963 roku udostępnia publiczności niezwykłą Shuttleworth Collection, w skład której wchodzą statki powietrzne i pojazdy. Kolekcję można zwiedzać prawie codziennie, a kilka razy do roku na lotnisku organizowane są fantastyczne pokazy lotnicze. Przyjazd na nie trzeba zaplanować z wyprzedzeniem. Zachęcam do odwiedzenia tego szczególnego miejsca - każdy fan lotnictwa powinien pojechać tam przynajmniej raz w życiu. Wszelkie informacje: shuttleworth.org.


























Trwa ładowanie komentarzy...